1. Niedelikatne obchodzenie się z włosami
Tak naprawdę wydaje się, że można by podpiąć pod to wszystko, jednak ja konkretnie mam na myśli przygniatanie włosów torebką, leżenie na nich, przypinanie suwakiem, tarcie szorstkim ręcznikiem, szarpanie szczotką i tym podobne. Nie zdajemy sobie z tego często sprawy, ale może to naprawdę bardzo uszkodzić nasze włosy. Zwróćcie uwagę na to, czy któraś z Waszych partii włosów jest szczególnie zniszczona. Jeśli tak jest, to być może nagminnie, lecz nieświadomie czymś je uszkadzacie. W moim przypadku jest tak z pasmami w okolicach karku - gdy śpię w koczku, to one trą o poduszkę. Niestety w tym przypadku nie mogę nic z tym zrobić oprócz dodatkowego zabezpieczenia tych partii.
2. Niezabezpieczanie włosów
To bardzo duży błąd, zwłaszcza w okresie wzmożonej podatności na mechaniczne uszkodzenia - np. tarcie o szale, płaszcze itp. Widzę to po sobie - zeszłej zimy nieszczególnie przykładałam się do zabezpieczania końcówek i skończyło się to nie najlepiej, mnóstwo było zniszczonych. Szczególnie powinny na to zwracać uwagę dziewczyny, które zapuszczają włosy - dla nich zniszczone końcówki oznaczają utratę cennych centymetrów.
3. Spanie z mokrymi i/lub rozpuszczonymi włosami
Jak zapewne większość z Was wie, mokre włosy są znacznie bardziej podatne na mechaniczne uszkodzenia niż suche. Przy rozpuszczonych włosach, znacznie większa ich powierzchnia jest narażona na zniszczenie, niż w przypadku włosów związanych w koczka czy w warkocz. A teraz wyobraźcie sobie, że śpicie w mokrych rozpuszczonych włosach - zniszczenia gwarantowane. Pomijam już fakt, że rano kołtuny będą tragiczne, a włosy wygniecione. Naprawdę nie polecam. Gdy już trzeba iść spać z mokrymi czy wilgotnymi włosami, to zawsze lepiej związać je w luźny warkocz.
4. Prostownica
Nie mogłam o niej nie wspomnieć. Prostownica sieje spustoszenie nawet na najbardziej odpornych włosach. Przeglądając blogi i czytając komentarze na nich można zaobserwować, że prostownica obok rozjaśniania i farbowania to jedna z głównych przyczyn fatalnego stanu włosów, który popchnął wiele z dziewczyn do włosomaniactwa. Może w takim razie bez prostownicy nie byłoby włosomaniactwa na taką skalę? :D
5. Farbowanie i rozjaśnianie
O tym na szczęście nie miałam okazji przekonać się na własnej skórze, bo nigdy nie robiłam żadnej z tych rzeczy. Obserwuję jednak włosy kobiet, które je farbują czy rozjaśniają i wniosek jest jeden: żeby dobrze wyglądały trzeba im poświęcić naprawdę szczególną uwagę. Zwróćcie uwagę na posiadaczki platynowego blondu, który zazwyczaj jest efektem rozjaśniania i farbowania. Jeśli nie są odpowiednio pielęgnowane to często są bardzo cienkie, niesamowicie wysuszone, nawet do tego stopnia, że końcówki przypominają pióra. Mimo to, da się doprowadzić takie włosy do porządku, o czym mogą świadczyć włosowe transformacje wielu włosomaniaczek.
A na koniec mała przestroga:)
Pozdrawiam!
Ola:)




prostownica niszczy, ale bez niej moje włosy ani rusz:((((
OdpowiedzUsuńDzięki za info, od teraz będę bardziej dbać o swoje włosy :))
OdpowiedzUsuń"przygniatanie włosów torebką, leżenie na nich, przypinanie suwakiem" trzeba być idiotą żeby coś takiego robić...
OdpowiedzUsuńOd dzisiaj śpię ze związanymi włosami. Dobrze, że o tym napisałaś ;)
OdpowiedzUsuńMam wiele problemów z moimi włosami, ale dzięki Twoim poradom będę wiedzieć, jak o nie dbać. Dzięki za info :D Tak poza tym, to blog jest świetny ;D
OdpowiedzUsuńProstownico precz ;p dzięki za porady czytam wszystkie po kolei :)
OdpowiedzUsuń